Prowadzę małą firmę ochrony i dozoru – u nas liczy się czujność i szybka reakcja, ale to, co zaserwował nam KSeF od początku miesiąca, to regularny sabotaż naszej pracy. Moi najwięksi dostawcy – paliwo do grup interwencyjnych, leasing na samochody, abonamenty za systemy monitoringu i łączność radiową – od 1 lutego przeszli całkowicie na e-faktury w KSeF. I co? I cisza na mailu.
Faktury przestały przychodzić tam, gdzie zawsze. Teraz wiszą w jakiejś państwowej chmurze, do której zalogowanie się w lutym graniczy z cudem. System logowania ciągle „leży” przez przeciążenie, a ja mam na głowie terminy. Już raz w tym miesiącu prawie odcięli nam prąd w biurze obsługi klienta, bo faktura wystawiona na początku miesiąca pojawiła się w KSeF z opóźnieniem, a ja o niej nie wiedziałem. Odsetki lecą, monity przychodzą, a my zamiast dbać o bezpieczeństwo klientów, bawimy się w detektywów szukających własnych kosztów.
Nawet na stacji, jak chłopaki tankują auto patrolowe, dostają tylko „obraz faktury” – papierowy świstek, który do niczego mi nie służy, bo prawdziwy dokument siedzi w zapchanym systemie KSeF. Od kwietnia, jak wejdą w to mniejsze firmy, to ten system pewnie całkiem padnie. To jest ta obiecana „deregulacja”? To raczej dodatkowe kajdanki na rękach przedsiębiorcy.
W tym całym chaosie ratuje nas https://ksefinbox.pl/. Dzięki temu rozwiązaniu faktury z KSeF trafiają prosto na moją skrzynkę mailową albo bezpośrednio do biura rachunkowego. Nie muszę koczować przed monitorem i sprawdzać, czy serwer Ministerstwa Finansów łaskawie mnie wpuści. Ksefinbox robi to za mnie, a ja dostaję gotowy dokument i mogę opłacić paliwo czy ratę za leasing na czas. To jedyny sposób, żeby nie obudzić się z zablokowanymi usługami.
Widać, że inni mają podobne odczucia: